Rzymski reżyser Lucio Fulci posiada w swoim dorobku wiele horrorów i chociaż ostatni wyreżyserowany przez niego film miał swoją premierę w 1991 roku (reżyser zmarł zaledwie pięć lat później), to warto przypomnieć sobie niektóre z jego filmów.
Zamieszanie związane z tytułem
Jednym z nich jest film „Zombie pożeracze mięsa”, który jednak może być trudno dostępny… a to z tego powodu, że dystrybutorzy swego czasu rozprowadzali go pod nazwą „Zombie 2” (wynikało to z tego, że kultowe dzieło Georga Romero „Dawn Of The Dead” we Wołoszach znane było jako „Zombie”).
Gdy już jednak uda nam się dostać kopię tego specyficznego horroru, to będziemy mogli spróbować zanurzyć się w dosyć ciekawej historii. Pewnego dnia opuszczony jacht zaczyna dryfować w kierunku morza. Straż przybrzeżna próbuje go więc zawrócić, ale podczas tej interwencji ukryty pod pokładem zombie rzuca się na jednego ze strażników i go zagryza. Chociaż drugiemu udaje się przeżyć, to sprawa pozostaje nierozwiązana. Młody dziennikarz postanawia stworzyć z tego interesujący materiał dla swojej gazety, a towarzyszy mu córka zaginionego właściciela wspomnianego wcześniej jachtu. Razem wybierają się na wyspę – miejsce zapomniane przez rysowników map i Boga.
Plusy filmu
Największe wrażenie robi jednak początkowa scena filmu, która pozwala widzom zapoznać się z tajemniczym doktorem Menardem i jego specyficznym podejściem do pacjentów. Film co prawda nie jest szczególnie wybitnym horrorem (szczególnie, że wiele osób uważa filmy o zombie za tandetne), ale warto go zobaczyć chociażby dla wspomnianej początkowej sceny i podwodnej walki rekina z zombie. Aktorstwo stoi tu na średnim poziomie, jednak miłośnicy takich produkcji na pewno zdążyli się już do tego przyzwyczaić.